MILCZENIE W TRUDNYCH SYTUACJACH
Milczę, żeby nie eskalować – czy to już tłumienie siebie?
Czasem nie mówisz nic. Bo nie chcesz się pokłócić.
Bo nie chcesz ranić.
Bo nie chcesz znów słyszeć: „przesadzasz”, „znowu zaczynasz”, „masz problem”.
Więc bierzesz głęboki wdech. Zaciskasz zęby. Uśmiechasz się sztucznie.
I… milczysz.
Ale w środku wszystko krzyczy.
Słowa, które chciałaś wypowiedzieć, duszą Cię od środka.
I z czasem zaczynasz zadawać sobie pytanie:
Czy ja ratuję relację, czy siebie w niej gubię?
Czy to jeszcze wybór spokoju – czy już tłumienie własnego głosu?
🔸 Może być siłą – jeśli płynie z dojrzałości, a nie z wyuczonego: „nie rób problemów”.
🔸 Ale może też być formą przemocy wobec samej siebie – jeśli po raz setny dusisz swoje „nie”, „mam inaczej”, „potrzebuję”.
Nie chodzi o to, by wybuchać.
Chodzi o to, by nie znikać.
Czasem trzeba powiedzieć:
„To dla mnie ważne.”
„Nie zgadzam się.”
„Proszę – nie mów do mnie w ten sposób.”
Nie po to, by wygrać.
Po to, by nie zdradzać siebie.
Zacznij od siebie. Zadaj sobie pytanie: Dlaczego milczę?
I czy dziś jestem gotowa powiedzieć choć jedno słowo, które mnie ocali.




Komentarze
Prześlij komentarz